Damien Pommeret o zmianach w kryteriach kwalifikacji do International Woolmark Prize
Wywiad
Wraz z oficjalnym otwarciem naboru do edycji 2028 International Woolmark Prize (IWP), ten prestiżowy konkurs rewiduje własne zasady. Po raz pierwszy od siedmiu dekad nagroda nie jest już przeznaczona wyłącznie dla założycieli niezależnych marek. Teraz mogą o nią ubiegać się również projektanci pracujący w strukturach uznanych domów mody.
Damien Pommeret, dyrektor regionalny Woolmark na Europę Zachodnią, w rozmowie z FashionUnited wyjaśnia przyczyny tej strategicznej zmiany. Analizuje również transformacje ekonomiczne, które wpływają na młodych projektantów i rynek wełny merynosów.
IWP to bez wątpienia jedna z najbardziej legendarnych platform startowych w świecie mody. Od ponad siedemdziesięciu lat ten konkurs, poświęcony innowacjom w wykorzystaniu australijskiej wełny merynosów, promuje największe nazwiska w historii haute couture. Wśród nich znaleźli się Karl Lagerfeld, Yves Saint Laurent i Valentino Garavani, a także czołowe postacie współczesnej mody, jak Rahul Mishra czy Gabriela Hearst.
W nowym cyklu, którego finał odbędzie się w 2028 roku, organizacja Woolmark rozwija kryteria kwalifikacji. Finaliści otrzymają grant w wysokości 60 000 dolarów australijskich na stworzenie kolekcji kapsułowej. Następnie będą rywalizować o główną nagrodę w wysokości 300 000 dolarów australijskich. Finaliści będą teraz wybierani zarówno spośród niezależnych marek, jak i talentów pracujących za kulisami w studiach projektowych branży.
Otwieracie teraz konkurs dla projektantów, którzy niekoniecznie założyli własną markę. Czy to znak, że model niezależnego projektanta staje się trudniejszy ekonomicznie? Co obserwujecie dziś na ścieżkach kariery młodych talentów?
Damien Pommeret: Ewolucja naszych kryteriów kwalifikacyjnych odzwierciedla przede wszystkim ewolucję branży mody. Ścieżki kariery projektantów są dziś znacznie bardziej zróżnicowane niż jeszcze kilka lat temu. Talenty wyłaniają się zarówno z niezależnych marek, jak i ze studiów projektowych uznanych domów mody, gdzie rozwijają specjalistyczną wiedzę i kreatywną wizję na najwyższym poziomie.
W nowej edycji chcieliśmy mieć pewność, że IWP nadal będzie nagradzać największe talenty, niezależnie od ich środowiska pracy. Naszą ambicją nigdy nie było wyróżnianie konkretnego modelu przedsiębiorczości. Zamiast tego chcemy doceniać projektantów zdolnych do przesuwania granic designu i innowacji oraz demonstrowania potencjału wełny merynosów w kształtowaniu przyszłości mody.
Oczywiście jesteśmy świadomi, że młodzi projektanci działają dziś w bardziej wymagającym kontekście ekonomicznym. Właśnie dlatego IWP to znacznie więcej niż konkurs. To kompleksowy program rozwojowy. Łączy on wsparcie finansowe, mentoring, wiedzę techniczną, dostęp do międzynarodowej sieci kontaktów i globalną widoczność, aby zapewnić projektantom długoterminowe wsparcie na ich drodze zawodowej.
Nagroda Woolmark Prize odkryła Karla Lagerfelda, Yves'a Saint Laurenta i Gabrielę Hearst. Jak dziś konkretnie mierzycie wpływ nagrody na kariery zwycięzców? Czy posiadacie dane na temat ich rozwoju komercyjnego pięć lub dziesięć lat po wygranej?
Damien Pommeret: Dziedzictwo IWP jest wyjątkowe, a jego wpływ mierzy się przede wszystkim ścieżkami kariery projektantów, których wspiera. Poza grantem finansowym, nagroda oferuje międzynarodową widoczność oraz uznanie ze strony kupców, mediów i domów mody. Zapewnia również uprzywilejowany dostęp do globalnej sieci ekspertów i profesjonalistów z branży.
Najnowsze wyniki ilustrują tę dynamikę. Od ostatniej edycji zwycięzca, Duran Lantink, został dyrektorem artystycznym Jean Paul Gaultier. Dwie finalistki również objęły kluczowe stanowiska: Meryll Rogge została dyrektor artystyczną Marni, a Rachel Scott, założycielka Diotima, dyrektor artystyczną Proenza Schouler. Te nominacje dowodzą zdolności IWP do identyfikowania projektantów, którzy już teraz kształtują kolejne pokolenie w modzie.
Każdy projektant podąża potem własną ścieżką, ale IWP działa jak prawdziwy akcelerator kariery. Zapewnia rozpoznawalność w branży oraz dostęp do globalnej sieci ekspertów, producentów, kupców i mediów. Dla wielu naszych byłych finalistów i zwycięzców te kontakty, wiarygodność i wynikające z nich możliwości stanowią prawdziwe dziedzictwo nagrody.
Czy oprócz kreatywności obserwujemy prawdziwy powrót wełny na rynek? Czy nowe wymogi regulacyjne, dążenie do identyfikowalności i kwestionowanie włókien syntetycznych rzeczywiście zmieniają popyt ze strony marek, czy to wciąż głównie kwestia wizerunku?
Damien Pommeret: Obserwujemy fundamentalną zmianę. Marki nie szukają już tylko kreatywnych czy luksusowych materiałów. Oczekują teraz włókien, które mogą sprostać rosnącym wymaganiom w zakresie wydajności, identyfikowalności, zrównoważonego rozwoju i zgodności z przepisami.
W tym kontekście wełna merynosów odpowiada na kilka strategicznych wyzwań. Pozwala markom zmniejszyć zależność od włókien syntetycznych, oferując naturalną, odnawialną i biodegradowalną alternatywę. Zapewnia również uznane właściwości techniczne pod względem komfortu, oddychalności, trwałości i wszechstronności.
Poza swoimi wewnętrznymi właściwościami, wełna może również odgrywać pozytywną rolę dla przyrody, gdy jest produkowana z wykorzystaniem odpowiedzialnych praktyk hodowlanych. Ochrona gleby, bioróżnorodności i ekosystemów jest kluczową kwestią dla wielu hodowców. Dzieje się tak, ponieważ zdrowie pastwisk bezpośrednio wpływa na zdrowie stad i jakość włókna. Takie podejście ilustruje potencjał włókien naturalnych do wpisania się w bardziej regeneracyjną wizję mody.
Rolą IWP jest właśnie udowodnienie, że wełna merynosów to nie tylko odpowiedzialny surowiec, ale także potężny motor innowacji. Projektanci wykorzystują ją dziś w krawiectwie, dzianinach, tekstyliach technicznych i eksperymentalnych projektach. To dowodzi, że spełnia ona kreatywne, środowiskowe i ekonomiczne oczekiwania branży. Jej powrót wykracza daleko poza kwestie wizerunkowe; jest częścią strukturalnej transformacji w wyborach materiałowych dokonywanych przez marki.