• Home
  • News
  • Moda
  • Kto stoi za medialnym szumem wokół okularów Emmanuela Macrona?

Kto stoi za medialnym szumem wokół okularów Emmanuela Macrona?

Moda
Emmanuel Macron w Davos, 20 stycznia 2026 r. Autor: Zdjęcie FABRICE COFFRINI / AFP
Autor AFP

loading...

Automatyczne tłumaczenie

Przeczytaj oryginał fr or da es it pt tr
Scroll down to read more

Lons-le-Saunier (Francja) – Okulary przeciwsłoneczne, które wywołały globalny szum medialny, odkąd Emmanuel Macron pojawił się w nich w Davos, stawiając czoła Donaldowi Trumpowi, odnotowują gwałtowny wzrost sprzedaży. To nieoczekiwany sukces dla włoskiego właściciela ich producenta z regionu Jury, którego przejęcie wiązało się ze zwolnieniami.

"Nowość. Okulary przeciwsłoneczne Pacific S01 – Elysée X Maison Henry Jullien". Model z niebieskimi szkłami i srebrną oprawką, w stylu "Top Gun", w cenie 659 euro, jest teraz dostępny... w oficjalnym sklepie internetowym Pałacu Elizejskiego.

"Od czasu zeszłotygodniowego Forum w Davos otrzymujemy telefony z całego świata, to dla nas niewiarygodna reklama" – entuzjazmuje się Stefano Fulchir, prezes włoskiej firmy iVision Tech, będącej właścicielem marki Henry Jullien.

Sprzedano już ponad 500 sztuk online, podczas gdy firma specjalizująca się w segmencie high-end produkowała dotychczas tysiąc par rocznie, w tym 200 modeli Pacific S01 w swoich kameralnych warsztatach w Lons-le-Saunier w Jurze.

Strona internetowa marki "uległa awarii" – uruchomiono tymczasową witrynę dedykowaną wyłącznie modelowi prezydenckiemu – a akcje iVision Tech na giełdzie wzrosły w ciągu kilku dni o 70% – dodaje.

Słynne okulary głowa państwa zamówiła w 2024 roku jako "prezent dla jednego z ministrów podczas szczytu G20". Model, częściowo wykonany z użyciem złotej nici, wymaga 279 operacji, prawie czterech miesięcy pracy i ogromnego kunsztu. Macron chciał w ten sposób podarować "cząstkę francuskiej historii" i kupił również drugą parę dla siebie – wspomina Stefano Fulchir.

"Oczywiście dopracowaliśmy obie pary w najmniejszym detalu" – uśmiecha się 60-letni Hervé Basset, który ponad połowę swojego życia zawodowego spędził w Henry Jullien. "Wszyscy byliśmy zadowoleni", gdy otrzymaliśmy list z podziękowaniami od prezydenta – wspomina Karine Pélissard, z 30-letnim stażem w branży, która eksperckim ruchem docina dziesiątki zauszników do przyszłych par okularów.

Mimo tego prestiżowego zamówienia, dom mody Henry Jullien przeżywał trudne chwile, podobnie jak cały francuski przemysł optyczny, który narodził się w Jurze w 1796 roku, a dziś musi stawiać czoła silnej konkurencji ze strony znacznie tańszej produkcji azjatyckiej.

Szum medialny

Firma, która jeszcze "piętnaście lat temu zatrudniała 180 pracowników", w momencie przejęcia przez iVision Tech we wrześniu 2023 roku miała ich już tylko 15 – relacjonuje burmistrz Lons-le-Saunier, Jean-Yves Ravier (lewica niezależna).

W październiku 2024 roku, zaledwie kilka miesięcy po dostarczeniu okularów dla prezydenta, nowy właściciel zwolnił cztery pracownice, zarzucając im "problemy z wydajnością" – wyjaśnia agencji AFP adwokat Philippe Métifiot-Favoule, który reprezentuje je obecnie przed sądem pracy i uważa obecny "szum medialny" za "dość niesprawiedliwy".

Jego zdaniem nowi właściciele byli "bardziej zainteresowani marką niż pracownicami". "Wyjechali z planami do Włoch, a wrócili do Francji z kartonami okularów, które wyglądały jak nasze" – opowiada jedna ze zwolnionych pracownic, 40-letnia Marie-Madeleine Gautheron, która obecnie pracuje jako sprzątaczka.

Obecnie w Lons-le-Saunier dla marki Henry Jullien pracuje dziesięciu pracowników, w tym trzech na produkcji – informuje włoska spółka-matka, która dodaje, że w celu zaspokojenia gwałtownie rosnącego popytu uruchomiła również produkcję w swoim zakładzie w Martignacco, na północnym wschodzie Włoch.

Prezes Stefano Fulchir zaprzecza, by mogło to prowadzić do nieporozumień: pary wyprodukowane w Jurze będą oznaczone jako "made in France", a te pochodzące z fabryki w Martignacco jako "made in Italy". Według niego są to dwa "najważniejsze na świecie" oznaczenia w branży optycznej i gwarancja jakości.

Jednak zdaniem Juliena Forestiera, przewodniczącego związku producentów okularów z Masywu Jury, ten "szum medialny" "nic nie przyniesie" lokalnej branży. "Zostało nas już tylko kilka firm walczących o utrzymanie francuskiej produkcji", a sami optycy "nie do końca wierzą" w etykietę "made in France" – ubolewa.

Sektor w regionie Jury liczy obecnie zaledwie około pięćdziesięciu firm i 800 pracowników, w porównaniu do 10 000 w latach 50. XX wieku. Według Forestiera, wciąż produkuje się tu ponad 2 miliony oprawek rocznie, głównie w segmencie średnim i luksusowym.

Mimo wszystko burmistrz chce wierzyć, że "promocja" zapewniona przez prezydenta będzie "czymś dobrym" dla włoskiej marki, lokalnego przedsiębiorstwa i jego miasta: "to może być szansa na ożywienie tego miejsca".

Ten artykuł został przetłumaczony na język polski przy użyciu narzędzia AI.

FashionUnited wykorzystuje technologię językową opartą na sztucznej inteligencji, aby zapewnić szerszy dostęp do wiadomości i informacji dla profesjonalistów z branży mody na całym świecie. Chociaż staramy się zapewnić dokładność, tłumaczenia AI są stale udoskonalane i mogą nie być jeszcze całkowicie bezbłędne. W przypadku uwag lub pytań dotyczących tego procesu, prosimy o kontakt pod adresem info@fashionunited.com.

Emmanuel Macron
Made In France
Sunglasses