Kto tak naprawdę robi zakupy w luksusowych butikach?
Aksamitny sznur przed luksusowym butikiem stał się tak samo stałym elementem najważniejszych ulic handlowych świata, jak znajdujący się pod nim bruk. W Paryżu, Londynie, Mediolanie i Tokio kolejki wiją się przed flagowymi witrynami z regularnością sugerującą, że popyt nigdy nie był silniejszy. Wystarczy jednak podejść bliżej, by dostrzec bardziej skomplikowany obraz.
Podczas trwającego w tym tygodniu Milan Design Week, spacer obok flagowych sklepów wiodących luksusowych domów mody w mieście opowiadał własną historię. W Pradzie para szortów na wystawie kosztowała 600 euro. Mała nylonowa torebka – 2800 euro. Kapelusz – 560 euro. Para sneakersów – 990 euro. To nie są produkty z najwyższej półki: okrycia wierzchnie, kultowe torebki czy stylizacje z wybiegów, których ceny sięgają dziesiątek tysięcy. To produkty z progu wejścia, artykuły, które kiedyś były przystępnym obliczem luksusu – rzeczy, które świadomy mody profesjonalista mógł kupić pod wpływem impulsu i nosić latami.
Ta propozycja po cichu zniknęła.
Na ulicach Mediolan jest w tym tygodniu tak międzynarodowy, jak to tylko możliwe, zalany gośćmi przybyłymi na Design Week. Jednak toreb z zakupami jest niewiele. Flagowe sklepy mogą przyciągać ruch, ale jeśli przyjrzeć się bliżej, tłumy kierują się raczej na wydarzenia i aktywacje w sklepach, a nie do kas. Miasto jest pełne ludzi, którzy kochają modę i design, ale bardzo niewielu z nich zdaje się cokolwiek kupować.
Klient, który kiedyś stanowił trzon luksusowego handlu detalicznego – aspirujący konsument, miłośnik mody z dobrą pensją, okazjonalny gość podziwianej marki – został w dużej mierze wykluczony cenowo. Pozostała znacznie węższa grupa: osoby o ultrawysokich dochodach (UHNWI), turyści z rynków, gdzie różnice kursowe łagodzą szok cenowy, oraz rosnąca grupa młodszych konsumentów wydających znacznie ponad stan w pogoni za statusem.
Ceny poza zasięgiem przeciętnego klienta
To zmiana, której branża do niedawna niechętnie się przyglądała. Przychody największych grup gwałtownie rosły w latach po pandemii, napędzane podwyżkami cen, które znacznie przewyższały inflację. LVMH, Kering i Richemont odnotowały rekordowe wyniki. Logika była prosta: jeśli klienci nadal kupowali po wyższych cenach, oznaczało to, że ceny były odpowiednie.
Jednak nadeszła korekta. Kilka dużych domów mody zgłosiło spowolnienie popytu, szczególnie w kategoriach aspiracyjnych. Kering opublikował ostrzeżenia o niższych zyskach. Gucci od lat zmaga się z problemami. Nawet LVMH przyznało, że w dziale mody i galanterii skórzanej nastąpiło osłabienie, a sprzedaż w pierwszym kwartale tego roku spadła o 2 procent. Klienci, którzy z wysiłkiem starali się nadążyć, przestali to robić.
Chanel dostarczył w tym miesiącu wymownego przykładu, podnosząc ceny torebek o 2-4 procent w całej UE i do 5 procent w USA, jak podaje monitor cen luksusowych Pursebop. Nie był to odosobniony ruch – cena modelu Classic Flap wzrosła już w sierpniu 2025 roku, a w listopadzie podniesiono cenę modelu Chanel 25. Model Classic 11.12 Flap kosztuje obecnie w Stanach Zjednoczonych 11 700 dolarów. Rytm podwyżek stał się niemal regularny. I chociaż Chanel sprzedaje pomadki dla każdej grupy demograficznej na świecie, dystans między kosmetykami z progu wejścia a flagową galanterią skórzaną nigdy nie był większy ani bardziej wymowny w kwestii priorytetów branży.
Wysoki koszt kulturowy
Rzadziej dyskutuje się o kosztach kreatywnych i kulturowych. Luksusowa moda historycznie czerpała większość swojej energii z relacji z szerszą publicznością – z osobami oglądającymi witryny, czytelnikami magazynów, konsumentami, którzy nie zawsze mogli sobie pozwolić na dany produkt, ale podtrzymywali pożądanie, które dawało markom siłę. Całkowite wycenienie produktu poza zasięgiem tej publiczności sprawia, że aspiracja, na której opiera się cały system, zaczyna erodować.
Niektórzy projektanci zaczęli mówić o tym wprost. W ostatnich sezonach w branży pojawiły się głosy kwestionujące, czy propozycja wartości przy obecnych cenach jest spójna – czy 600 euro za parę szortów reprezentuje rzeczywiście produkt wyższej jakości, czy jest jedynie kontynuacją strategii cenowej, która wyprzedziła rzeczywistość.
Kolejki przed butikami nie zniknęły. Ale kto w nich stoi i jak długo tam pozostanie, to pytanie, na które branża nie może już dłużej odkładać odpowiedzi.
Ten artykuł został przetłumaczony na język polski przy użyciu narzędzia AI.
FashionUnited wykorzystuje technologię językową opartą na sztucznej inteligencji, aby zapewnić szerszy dostęp do wiadomości i informacji dla profesjonalistów z branży mody na całym świecie. Chociaż staramy się zapewnić dokładność, tłumaczenia AI są stale udoskonalane i mogą nie być jeszcze całkowicie bezbłędne. W przypadku uwag lub pytań dotyczących tego procesu, prosimy o kontakt pod adresem info@fashionunited.com.