„Precz z garniturem”: Marynarka z epoki Mobutu powraca do łask
W jednym z atelier w Kinszasie rozbrzmiewa warkot maszyn do szycia, przeszywających odważne tkaniny. To tu kongijscy krawcy i ich świadomi stylu klienci przywrócili do łask garnitur, przez długi czas kojarzony z życiem pod dyktaturą.
„Abacost” to garnitur z marynarką zapinaną pod szyję, często ze stójką w stylu Mao, noszoną bez krawata – co jest idealnym rozwiązaniem w upalnym, równikowym klimacie.
Był to, obok czapki z lamparciej skóry, charakterystyczny strój prezydenta Mobutu Sese Seko, który zaczął go nosić w latach 70., gdy zachodnie koszule i krawaty zostały niemal całkowicie zakazane.
Autorytarny przywódca uczynił go obowiązkowym strojem dla urzędników państwowych, symbolem tożsamości narodowej i zerwania z normami narzuconymi przez byłe mocarstwa kolonialne.
Nawet jego nazwa – będąca skrótem od „a bas le costume”, czyli „precz z garniturem” – była aktem sprzeciwu.
Po obaleniu Mobutu w 1997 roku, po ponad trzech dekadach jego rządów, garnitur wyszedł z mody, postrzegany jako symbol dawnej elity.
Dziś, niemal trzy dekady później, powraca.
„To teraz najnowszy trend” – mówi Serge Okasol, jeden z najbardziej znanych krawców w Kinszasie, dodając, że zamówienia napływają zarówno od starszych, jak i młodszych klientów.
Ukryta za stacją benzynową w centrum stolicy Demokratycznej Republiki Konga, pracownia Okasol na nowo definiuje ten garnitur, ścieg po ściegu.
Po ukończeniu studiów modowych w Paryżu, Serge i jego brat Auguy wrócili do kraju, aby przejąć rodzinną firmę założoną przez ich ojca.
Ministrowie, generałowie, dyrektorzy i dyplomaci są teraz stałymi klientami – niektórzy zamawiają jednorazowo nawet 15 garniturów, z których każdy kosztuje około tysiąca dolarów.
„Nadać mu własny charakter”
„Jest wiele takich pracowni, ale Okasol robi to najlepiej” – powiedział AFP jeden z klientów po odebraniu kosztownego zamówienia.
Inny klient, Percy Losso, stwierdził, że najbardziej pożądane projekty wykorzystują afrykańskie tkaniny, przekształcając garnitury w manifest „tożsamości kulturowej”.
„Bierzemy klasyczny styl i przekładamy go na nasz własny język” – powiedział Serge Okasol.
Współczesny abacost często wyróżnia się wyszukanym haftem lub wyrazistymi wzorami, co stanowi silny kontrast dla stonowanego wyglądu zachodnich garniturów.
Proces projektowania zaczyna się od klienta. Wielu z nich przynosi pomysły inspirowane kongijskimi muzykami i influencerami, którzy przyczynili się do powrotu garnituru z epoki Mobutu.
„Model, który wysłałeś mi na telefonie, miał szpiczasty kołnierz. Ale tutaj zdecydowałem się na bardziej klasyczny” – powiedział Auguy do młodego klienta, zdejmując z niego miarę.
Na prestiżowe wydarzenia zamożniejsi klienci zamawiają abacosty zdobione kwiatowymi wzorami lub koralikami.
Inni idą o krok dalej, umieszczając na marynarce swoje inicjały, a nawet własny portret.
Krawcy twierdzą, że kierują się jedną zasadą: „Wyraź swoją tożsamość”.
„Prawdziwy sekret”
Na zapleczu firmy, w dużym hangarze, pracowały wysokiej klasy maszyny importowane z Niemiec i Japonii.
Około 30 pracowników zajmowało się różnymi zadaniami – od szycia marynarek i spodni po rękawy i dziurki na guziki.
„Ludzie tutaj przywiązują ogromną wagę do detali” – powiedział Serge. – „Garnitur można ocenić po jego wykończeniu”.
Kilka ulic dalej, wzdłuż błotnistej drogi, na prowizorycznych stojakach wiszą rzędy tańszych garniturów z Azji.
Produkowane masowo marynarki w stylu abacost sprzedawane są za około 50 dolarów, a poprawki krawieckie wykonywane są na miejscu w słabo oświetlonych pomieszczeniach.
Lokalni krawcy twierdzą, że różnica sprowadza się do jakości, argumentując, że importowane produkty wykorzystują tkaniny niskiej jakości, często z domieszką poliestru.
„Tkanina to prawdziwy sekret dobrego garnituru” – powiedział Auguy. – „Sztuczne materiały nie przepuszczają powietrza. W prawdziwej tkaninie skóra oddycha”.
W jednym z najbiedniejszych krajów świata styl pozostaje potężnym narzędziem do wyrażania swojej tożsamości, statusu i dumy.
Kinszasa jest znana z ekstrawagancko ubranych dandysów, czyli „sapeurów” – wyznawców kultowego ruchu, którzy wydają ogromne sumy na markowe ubrania.
Niezależnie od tego, czy są zamożni, czy żyją na marginesie społeczeństwa, ubiór w Kinszasie to coś więcej niż moda – podkreślił Auguy.
„Dla mężczyzny z Kinszasy dobry ubiór jest jak zbroja” – zgodził się Serge. – „Chodzi o poczucie własnej wartości i wiarygodność”.
Ten artykuł został przetłumaczony na język polski przy użyciu narzędzia AI.
FashionUnited wykorzystuje technologię językową opartą na sztucznej inteligencji, aby zapewnić szerszy dostęp do wiadomości i informacji dla profesjonalistów z branży mody na całym świecie. Chociaż staramy się zapewnić dokładność, tłumaczenia AI są stale udoskonalane i mogą nie być jeszcze całkowicie bezbłędne. W przypadku uwag lub pytań dotyczących tego procesu, prosimy o kontakt pod adresem info@fashionunited.com.