Proces Chanel w Hongkongu. Kradzież 700 torebek na nowo rozbudza debatę o niszczeniu niesprzedanych towarów
Czterech byłych pracowników Chanel, skazanych za próbę kradzieży ponad 700 torebek i portfeli przeznaczonych do zniszczenia, ponownie zwróciło uwagę na praktykę, o której sektor dóbr luksusowych wolałby zapomnieć.
W modzie, podobnie jak w większości branż, zarządzanie niesprzedanymi zapasami, zwrotami i wadliwymi produktami stało się kwestią zarówno strategiczną, jak i środowiskową.
Co robić z towarami, których nie można ponownie sprzedać? Poddawać recyklingowi, naprawiać, przetwarzać czy niszczyć?
Strategie różnią się w zależności od domu mody – od recyklingu i darowizn po ponowne wykorzystanie lub zniszczenie. Proces czterech byłych pracowników Chanel w Hongkongu pokazuje, że jeszcze kilka lat temu niektóre luksusowe marki uważały niszczenie niesprzedanych produktów za sposób na zachowanie ich unikatowości, wizerunku i polityki cenowej. Była to długo akceptowana praktyka, zanim zaczęto ją stopniowo kwestionować pod presją konsumentów, organizacji pozarządowych i organów regulacyjnych.
Wyrok wydany w poniedziałek, 3 sierpnia, przez Sąd Najwyższy w Hongkongu przypomina, że była to długotrwała rzeczywistość.
Czterech byłych pracowników Chanel Hong Kong zostało skazanych na kary od czterech do siedmiu lat pozbawienia wolności za zorganizowanie kradzieży setek torebek i portfeli przeznaczonych do zniszczenia w latach 2016-2017.
To sprawa sądowa, która rzuca również światło na głęboką transformację praktyk w branży dóbr luksusowych.
Ponad 700 produktów przeznaczonych do zniszczenia
Wydarzenia miały miejsce niemal dziesięć lat temu. Według „The Standard Hong Kong” czterej pracownicy magazynu Chanel w Hongkongu zmówili się, by ukraść 123 portfele i 601 torebek przed ich zniszczeniem. Wartość przedmiotów oszacowano na około 19 milionów dolarów hongkońskich, co stanowi blisko 2,4 miliona dolarów amerykańskich.
Sędzia Douglas Yau Tak-hong przypomniał, że towary zostały przechwycone przez policję tego samego dnia, w którym opuściły magazyn.
724 przedmioty zostały następnie odzyskane i zniszczone zgodnie z pierwotnym planem. Sąd orzekł, że Chanel nie poniosło żadnych strat finansowych, ponieważ produkty nigdy na stałe nie opuściły łańcucha utylizacji, jak donosi „The Standard Hong Kong”.
Sędzia uznał jednak powagę przestępstwa. Dwóch oskarżonych przyznało się do winy przed procesem; pozostali dwaj, w tym były kierownik magazynu, zostali skazani na zakończenie postępowania.
Wyroki zostały złagodzone ze względu na wyjątkowo długi czas trwania sprawy, która od popełnienia przestępstwa do wydania wyroku ciągnęła się przez prawie dziesięć lat.
Powszechnie stosowana polityka niszczenia niesprzedanych towarów
Sprawa ujawnia również praktyki z tamtego okresu. Według „South China Morning Post” Chanel przechowywało przestarzałe produkty z kolekcji 2014-2015 w centrum logistycznym Goodman Interlink w Tsing Yi. Produkty te były przeznaczone do zniszczenia, aby zachować „ekskluzywność” marki i uniemożliwić im wejście na rynki równoległe, wyjaśnia hongkoński dziennik.
„South China Morning Post” podał informację o 691 torebkach i 123 portfelach, czyli łącznie ponad 800 przedmiotach o wartości 8,7 miliona dolarów hongkońskich.
Ta rozbieżność w wycenie w stosunku do liczb podanych podczas procesu wynika prawdopodobnie z różnych metod szacowania stosowanych przez organy prawne lub media. Władze nie udzieliły dalszych wyjaśnień.
W tamtym czasie, według dowodów przedstawionych w sądzie i doniesień publikacji, w tym WWD, w Hongkongu co sześć miesięcy niszczono od 10 000 do 20 000 produktów Chanel.
Wówczas praktyka ta nie była niczym niezwykłym w branży dóbr luksusowych. Dla wielu domów mody niszczenie niesprzedanych zapasów było sposobem na zapobieganie ich odsprzedaży po obniżonych cenach, co mogłoby podważyć pozycjonowanie marki w segmencie premium.
Od 2019 roku Chanel deklaruje całkowitą zmianę modelu działania
Chanel podkreśla jednak dzisiaj, że nie jest to już polityka grupy. W oświadczeniu dla WWD francuski dom mody zapewnił, że „liczby wymienione podczas procesu nie odzwierciedlają już obecnych globalnych praktyk Chanel”.
Od 2019 roku wszystkie produkty nienadające się do sprzedaży, w tym zapasy zalegające, niesprzedane towary i wadliwe artykuły, są przetwarzane przez L'Atelier des Matières. Podmiot ten został stworzony z inicjatywy Chanel w celu recyklingu materiałów i ponownego wprowadzania ich do nowych łańcuchów wartości.
Platforma ta jest obecnie częścią Nevold, działu dedykowanego gospodarce o obiegu zamkniętym, który Chanel oficjalnie uruchomiło w 2025 roku. Grupa zrzeszyła pod tym szyldem kilka firm specjalizujących się w recyklingu materiałów. Należą do nich Authentic Material, specjalista w dziedzinie upcyklingu skóry; Filatures du Parc, francuski producent przędzy z recyklingu; oraz L'Atelier des Matières.
Według Chanel celem jest teraz ponowne wykorzystanie surowców, a nie ich eliminacja.
Europejskie regulacje przyspieszają koniec niszczenia towarów
Domy mody luksusowej nie zmieniają swoich praktyk wyłącznie z powodu oczekiwań konsumentów. Ramy regulacyjne również szybko ewoluują.
Wraz z rozporządzeniem w sprawie ekoprojektu dla zrównoważonych produktów (ESPR), Unia Europejska planuje stopniowo zakazać niszczenia niesprzedanych towarów w kilku kategoriach produktów.
Duże firmy będą również zobowiązane do publikowania szczegółowych informacji na temat ilości niszczonych produktów. Będą musiały również uzasadniać wszelkie przypadki utylizacji, które są nadal dozwolone, na przykład ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa.
Jak zauważa WWD, nowe rozporządzenie ma na celu ograniczenie praktyki, która od dawna była uważana za standard w niektórych branżach, w tym w modzie.
Innymi słowy, systematyczne niszczenie niesprzedanych zapasów, niegdyś postrzegane jako narzędzie zarządzania rzadkością, stopniowo staje się wyjątkiem.
Luksus zmienia logikę działania
Ostatecznie sprawa z Hongkongu opowiada historię sektora w okresie transformacji, a nie zwykłej kradzieży.
Wcześniej niszczenie było ostateczną obroną przed dewaluacją dóbr luksusowych. Dziś te same domy mody inwestują dziesiątki milionów euro w recykling, ponowne wykorzystanie materiałów i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Zmiana ta nie jest napędzana wyłącznie świadomością ekologiczną. Odzwierciedla również nowszą transformację gospodarczą.
Skóra, kaszmir, wełna i metale szlachetne są obecnie postrzegane jako zasoby o wartości uzasadniającej ich odzyskiwanie, przetwarzanie i ponowne wprowadzanie do nowych cykli produkcyjnych. Odpady stopniowo stają się surowcem. Sprawa Chanel, niemal mimochodem, przypomina, jak niedawna jest ta rewolucja.