• Home
  • News
  • Moda
  • Tech Gala: Gdy pierwszy rząd w świecie mody jest kupowany, a nie wypracowany

Tech Gala: Gdy pierwszy rząd w świecie mody jest kupowany, a nie wypracowany

Gdy Dolina Krzemowa finansuje najważniejszą noc w świecie mody, pytanie nie brzmi, kto w niej uczestniczy, ale kto zostaje w tyle.
Moda|Opinia
Pierwszy rząd: Anna Wintour na pokazie Marca Jacobsa, jesień-zima 2024. Autorstwo: ©Launchmetrics/spotlight
Autor Don-Alvin Adegeest

loading...

Automatyczne tłumaczenie

Przeczytaj oryginał en or da fi ja nb sv tr zh
Scroll down to read more

W ostatnim tygodniu czerwone dywany nie miały chwili wytchnienia. Wizyta państwowa króla Karola w Stanach Zjednoczonych, światowe premiery filmu „Diabeł ubiera się u Prady 2” (DWP) oraz zachwycający pokaz Chanel Cruise w Biarritz sprawiły, że świat mody nieustannie był w centrum uwagi. Styliści tacy jak Micaela Erlanger, Erin Walsh i Jessica Paster pracowali po godzinach, aby ich klienci z obsady DWP sprostali ogromnym oczekiwaniom.

A jednak wszystko to wydaje się zaledwie preludium. Już w najbliższy poniedziałek oczy całej branży zwrócą się w stronę schodów Metropolitan Museum of Art, gdzie odbędzie się coroczna Met Gala, nadzorowana przez Annę Wintour.

Tegoroczny dress code, Fashion is Art (Moda to sztuka), sugeruje powrót do powagi – być może próbę ponownego osadzenia mody w rzemiośle, historii i wartościach kulturowych. Jednak podtekst tej historii jest zupełnie inny. Gala w 2026 roku została już okrzyknięta „Tech Galą” przez Amy Odell, autorkę „The Front Row”, i nie bez powodu. Wydarzenie jest podobno sponsorowane przez Jeffa Bezosa i Lauren Sánchez Bezos, co stanowi symboliczne przekazanie pałeczki od mecenatu modowego do kapitału technologicznego.

Same liczby mówią wiele. Miejsce przy stoliku kosztuje obecnie 350 000 dolarów, a indywidualny bilet – 100 000 dolarów, co stanowi wzrost z 75 000 dolarów w zeszłym roku. Dla większości marek modowych, nawet tych o ugruntowanej pozycji, nie jest to już wydatek marketingowy. To bariera nie do pokonania. Jednak dla firm takich jak Meta, OpenAI czy Amazon jest to kwota bez znaczenia. Gdy majątek netto założyciela komfortowo sięga setek miliardów, stolik na Met Gali jest bardziej błędem zaokrąglenia niż inwestycją.

Oczywiście, ta konwergencja narastała od lat. Technologia od dawna krążyła na obrzeżach najbardziej elitarnych przestrzeni mody, sponsorując, obserwując i ucząc się. Amazon sponsorował galę już w 2012 roku. Instagram, Apple i Yahoo również angażowały się finansowo. Jednak to, co kiedyś było na marginesie, teraz znajduje się w centrum. Zmienili się mecenasi, a wraz z nimi, nieuchronnie, publiczność. Jak mówi Odell, branża technologiczna musi inwestować w swoją żeńską publiczność. Bilet na galę jest dla nich równoznaczny z prestiżem kulturowym.

Najbardziej widoczna scena mody

Ma to znaczenie, ponieważ Met Gala nigdy nie była tylko zbiórką pieniędzy. Owszem, wspiera Costume Institute, który musi samodzielnie finansować swoje wystawy. Ale pod względem kulturowym gala funkcjonowała jako najbardziej widoczna scena mody – rzadki moment, w którym projektanci, redaktorzy i artyści spotykają się, by stworzyć coś, co wykracza poza komercję. To tam moda prezentuje się na najwyższym poziomie.

A przynajmniej tak było.

Gdy dostęp staje się tak ograniczony, że mogą w niej uczestniczyć tylko podmioty korporacyjne, zwłaszcza te spoza tradycyjnego ekosystemu mody, równowaga zostaje zachwiana. Ryzyko nie jest czysto estetyczne, chociaż można by argumentować, że świat technologii jeszcze nie udowodnił, że jest wiarygodnym strażnikiem stylu. (Najsłynniejsze postacie z tej branży nie są przecież znane ze swojego wyczucia mody). Jest ono koncepcyjne. Moda w swej istocie jest dialogiem między twórcami a kulturą. Jeśli salę wypełniają ci, którzy konsumują, a nie wnoszą wkład, co dzieje się z tym dialogiem?

Pozostaje również kwestia widoczności. Na początku lat 2000. byłoby nie do pomyślenia, aby postacie z Doliny Krzemowej zdominowały listę gości Met Gali. Nie dlatego, że brakowało im wpływów, ale dlatego, że ich wpływy nie były wizualne. Ich siła działała za kulisami – w systemach, na platformach, w doświadczeniach użytkownika. Moda natomiast jest z natury wizualna, ekspresyjna i symboliczna. Pierwszy rząd był zarezerwowany dla tych, którzy kształtowali ten język.

Dziś ta granica się zatarła. Bogactwo wydaje się stać głównym kryterium dostępu, a jest ono coraz bardziej skoncentrowane w branży technologicznej.

Nie chodzi o to, by argumentować, że moda powinna opierać się zmianom lub zamykać się w sobie. Branża słusznie ewoluowała, stając się bardziej inkluzywna, globalna i wyczulona na różne formy wpływu. Jednak inkluzywność to nie to samo co nieograniczony dostęp. Kiedy koszt wejścia wyklucza nawet te marki, które definiują modę, oznacza to, że coś poszło nie tak.

Oczywiście, wciąż jest nadzieja. Każdego roku, pomimo teatralności i zgiełku, zdarzają się niezapomniane momenty, w których moda potwierdza swoją siłę. Sylwetka, piękne połączenie marki i gwiazdy, gest, który przebija się przez spektakl i przypomina nam, dlaczego to wszystko ma znaczenie.

Pytanie brzmi, czy te momenty mogą przetrwać w miejscu coraz bardziej zdominowanym przez tych, dla których moda nie jest językiem, lecz luksusowym towarem.

Gdy tylko firmy technologiczne stać na udział w najważniejszej nocy mody, przekaz jest jasny: moda już się nie finansuje. Jest finansowana. A ta różnica, choć może wydawać się subtelna, zmienia wszystko.

Ten artykuł został przetłumaczony na język polski przy użyciu narzędzia AI.

FashionUnited wykorzystuje technologię językową opartą na sztucznej inteligencji, aby zapewnić szerszy dostęp do wiadomości i informacji dla profesjonalistów z branży mody na całym świecie. Chociaż staramy się zapewnić dokładność, tłumaczenia AI są stale udoskonalane i mogą nie być jeszcze całkowicie bezbłędne. W przypadku uwag lub pytań dotyczących tego procesu, prosimy o kontakt pod adresem info@fashionunited.com.

AI
Amazon
Anna Wintour
Costume Institute
Jeff Bezos
Metaverse
Met Gala